barsawia okiem owcy
Blog > Komentarze do wpisu

Nowy układ sił w Travarze

Po powrocie do naszego świata Shana chciała jak najszybciej zorganizować pomoc dla swojej siostry. W ruinach Alaozar, starożytnego miasta Przedwiecznych, Ilys odprawiła rytuał mający przywrócić jej zdrowie. Udało jej się osiągnąć upragniony cel, ale jednocześnie stało się z nią coś dziwnego, przestała być sobą. W dodatku w ruinach utknęły jej towarzyszki, Cynthia i Katsumi.

Zdaniem Żelaznej Gubernator (odpowiedniczki Ilys w innym wymiarze), kluczem do uratowania dziewczyny było odnalezienie i wyciągnięcie z Alaozar jej przyjaciółek.

To oznaczało wyprawę do dżungli Seraph w Rugarii. Pomijając nawet ogromną odległość, z informacji uzyskanych przez Xyko w ambasadzie Thery jasno wynikało, że taka wyprawa jest niemal niewykonalna, zwłaszcza w dzisiejszych powojennych czasach.

Dlatego Shana chciała skontaktować się z inną przyjaciółką Ilys, Ogarem Chaosu Fenri i poprosić ją o przeniesienie nas do ruin starożytnego miasta. Ponieważ w Urupie nie natknęliśmy się na żaden ślad Fenri, Wojowniczka postanowiła odszukać ją przy pomocy wróżki.

We wróżebnej kuli zobaczyła Fenri rozkrzyżowa w magicznej figurze, na podłodze z kamiennych płyt. Wróżka poradziła Shanie, by jeszcze pomyślała o tej wizji, gdyż umysł mógł zarejestrować więcej, niż w tej chwili się wydaje. Po długich medytacjach Wojowniczka stwierdziła, że w figurę magiczną wpisany jest znak Cierni Prawości, fanatyków Jaspree. Kajdany, którymi spętali Fenri, wyglądały identycznie jak te, które znaleźliśmy w ich opuszczonej placówce na Pustkowiach. Był to jakiś punkt zaczepienia, ale problemem pozostało odnalezienie tej konkretnej placówki, w której uwięziono dziewczynę…

Pobyt w Urupie wykorzystaliśmy też na szukanie okazji do szybkiego zarobku (nic sensownego się nie trafiło) oraz nauczycieli (ponieważ większość wysokokręgowych Adeptów nie wróciła z wojny, okazało się to trudnym zadaniem).

Xyko, mający nikłe szanse na znalezienie nauczyciela, bezskutecznie próbował wezwać Duchowego Mistrza. Ostatecznie pomogła mu nasza znajoma demonica Aria. Zaproponowała sprowadzenie nauczyciela w zamian za przysługę - chce odzyskać jakiś przedmiot będący w posiadaniu Cierni Prawości.

Postanowiliśmy przyjąć jej ofertę. Istniała szansa, że Fenri jest przetrzymywana akurat w tej placówce, do której zamierza nas wysłać demonica, więc mogliśmy upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu.

Kilka dni później Aria poinformowała wietrzniaka, że mamy na nią czekać w Travarze lub Złotym Strumieniu za półtora miesiąca. To będzie najbardziej optymalny termin na przeprowadzenie operacji, gdyż placówka kultystów powinna wtedy mieć minimalną obsadę.

Zatem gdy tylko Xyko zakończył szkolenie na Dziewiąty Krąg Mistrza Wiatru, wyruszyliśmy do Travaru. który dawał większą szansę na znalezienie informacji, nauczycieli i pracy.

Okazało się, że w ostatnich czasach w mieście zaszły spore zmiany, o czym Shana boleśnie przekonała się, zastając dom rodzinny zamknięty na cztery spusty i wystawiony na sprzedaż. Od prawnika prowadzącego sprawę dowiedziała się, że Thannowie splajtowali, do czego przyczyniły się wojna, nietrafione decyzje, konkurencja i polityka... Jej matka padła ofiarą magicznej trucizny, w Travarze nikt nie potrafił jej pomóc i w rezultacie cała rodzina utknęła w Jerris, gdzie ponoć mieli być specjaliści od takich spraw. Jednak miasto przeszło pod „opiekę” Iopos, zapanowała w nim cenzura, wszelka komunikacja praktycznie zamarła i ciężko się tam zarówno dostać, jak i wydostać.

W ostatnich latach w Travarze trwała agresywna walka o rynki zbytu, ktoś zaczął eliminować największych graczy. Rodzina Shany nie była jedyną ofiarą, ten ktoś musiał pociągać za wiele sznurków. Wydaje się, że za wszystkim stoi Kompania Avalon, ponoć wywodząca się z północy, z Królestwa Velten. W Travarze pojawili się kilka miesięcy przed wybuchem wojny. Nie opowiadają o sobie zbyt wiele, ale przypuszcza się, że stoi za nimi ktoś inny. Mają ogromne możliwości finansowe, nie przebierają w środkach (choć oficjalnie nikt ich na niczym nie przyłapał) i zdołali przejąć większość handlu w mieście. Dwie ostatnie broniące się przed nimi rodziny połączyły siły. Kompania opanowuje błyskawicznie całą Barsawię, nie ma ich jeszcze tylko w Urupie i Throalu, gdzie nie chcą ich wpuścić.

Siedziba Kompanii znajduje się w Złotej Dzielnicy, w pobliżu ambasady Thery i nie można pomylić jej z niczym innym – przypomina zamek obronny. Na ich czele stoi niejaki Bjorn Fergusson, Wojownik Opiekun, znający się nieźle na handlu i potrafiący prowadzić twarde negocjacje. Jego rysopis utwierdził Shanę w przekonaniu, że jest to jeden z klonów pana Svergssona (byś może z lokatorem – jedną z istot uwolnionych ze Szczeliny Zagłady) i za wszystkim stoją siły Północy.

Xyko dowiedział się od innych wietrzniaków, że mają wrażenie, jakby coś drążyło miasto od środka - ciężko to uchwycić, to raczej rodzaj przeczucia. Zaczęło się wraz z pojawieniem się Kompanii Avalon. Przybyła ich z północy trójka, wszyscy niedostępni. Zatrudnieni przez nich miejscowi nie zdradzają na ich temat żadnych informacji, w najlepszym razie odpowiadając półsłówkami. Konkurencja i każdy wścibski po prostu znikają.

Jeśli chodzi o bardziej zwyczajne sprawy, to niestety okazało się, że w Travarze wcale nie jest łatwiej znaleźć nauczyciela, niż w Urupie. Poza szefem Kompanii Avalon w mieście jest tylko dwóch Wojowników Opiekunów, przy czym jeden pracuje dla połączonych rodzin kupieckich i nie ma czasu dla uczniów. Drugi pojawił się niedawno – wrócił z wojny i spędza czas na zabawie. Nazywa się Lazarus i jest elfem z Throalu,, ale wiadomo o nim wyjątkowo mało, poza tym, że awansował podejrzanie szybko i w tajemniczych okolicznościach.

Shana odszukała go w jednej z knajp, otoczonego wianuszkiem szczebiocących kobiet i co jakiś czas stawiającego kolejkę wszystkim obecnym. Wyglądał całkiem zwyczajnie, ale dla pewności trzeba było spojrzeć w przestrzeń astralną. Tylko Vee miała na tyle dużo szczęścia, że zdołała zajrzeć za widoczną dla wszystkich otoczkę. Najwyraźniej elf miał pana, który kojarzył się Vee z łopotem skrzydeł, górami i przemykającym cieniem...

Następnego dnia Wojowniczka umówiła się z nim na rozmowę. Po przywitaniu się poczuła, jakby spojrzał na nią ktoś inny i dokładnie przejrzał ją na wylot. Podczas spotkania wydawało się, że Lazarus wie wszystko o naszej grupie. Zgodził się uczyć Shanę w zamian za przysługę w przyszłości, trudną misję o „pewnych szansach powodzenia” (określił je na 1-50%). Z drwiącym uśmieszkiem dodał, że nie byłoby to nic niezgodnego z kodeksem Wojownika, ale niekoniecznie byłoby zgodne z przekonaniami samej Shany.

 

 

CDN

15 Teayu – 13 Borrum 1514 r. w świecie gry

(sesja 17-09-2016)

Owca



edytowano 30-01-2019

sobota, 24 czerwca 2017, iridal
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: