|
|
Blog > Komentarze do wpisu
ZjAva 3 – spełnione oczekiwaniazjAva, zjAva i po zjAvie... Ten weekend minął bardzo szybko, zdecydowanie za szybko jak na mój gust. No dobrze, jest to cecha każdego weekendu, niezmiennie bolesna, co nie zmienia faktu, że ani się obejrzałam, a konwent dobiegał końca.
Nasza mała grupka wystąpiła w składzie identycznym jak rok temu: Javick, Marceli i Owca – czyli większość naszej earthdawnowej drużyny - oraz przybyły z Płocka, grywający z nami od czasu do czasu w planszówki Jinto. Games Room szybko zapełnia się w sobotnie przedpołudnie.
Zgodnie z planem niemal nie ruszaliśmy się z Games Roomu. Tym razem udało nam się przetestować: Runebound, Ghost Stories, Wysokie Napięcie oraz Agricolę. Przy tym pierwszym mocno się wynudziłam, czekając, aż pozostali skończą swoje akcje. Na temat drugiej z gier niewiele mogę powiedzieć, poza tym, że ma ładne grafiki. Nie bardzo ją ogarnęłam, gdyż w tym samym czasie odbywał się turniej Pędzących Żółwi i nie mogłam się oprzeć udziałowi w nim. Zaś dwa ostatnie tytuły wydają mi się całkiem obiecujące. Szykujemy się do rozgrywki w Runebounda.
Frekwencja, jak można się było spodziewać, dopisała. ZjAvę odwiedziło 666 osób (podobno jeszcze kilka później dobiło, ale nie psujmy statystyk) i śmiem twierdzić, że tylko nieliczne wyjątki żałowały poświęconego czasu i tych paru złotych wydanych na wstęp. Naprawdę było w co grać. Sesji RPG odbyło się mnóstwo, w niektórych brały udział dochodzące do dziesięciu osób grupy. Były LARPy, był duży games Room, turnieje i konkursy (szacun dla uczestników Pimp my Die, niektóre prace robiły spore wrażenie). Oferta prelekcyjna rozrosła się znacznie od zeszłego roku i moim zdaniem wyglądała całkiem ciekawie. Zadowoleni konwentowicze :) Fot. Marceli
Atmosfera zjAvy, podobnie jak w ubiegłym roku, była niezwykle sympatyczna. Mnóstwo zaaferowanych graniem, uśmiechniętych, pozytywnie nastawionych ludzi. Pod względem organizacyjnym nie zarejestrowałam żadnych wpadek, według mnie wszystko było tak, jak powinno być i niczego mi nie brakowało, chociaż oczywiście siedząc przez większość czasu w Games Roomie niewiele rzeczy miałam szansę wyłapać. Ponieważ gros ludzi tak samo przyszła grać i warunki do tego mieli zapewnione (łącznie ze świeczkami czy wodą na sesje RPG), organizatorzy raczej nie powinni usłyszeć zbyt wielu narzekań. Jedyną rzeczą, której żałuję, był brak czasu na porozmawianie z kilkoma osobami, z którymi chciałam zamienić chociaż kilka słów oprócz powitalnego cześć.
Z podziękowaniami dla organizatorów i uczestników za dwa dni dobrej zabawy Owca
PS. Spragnionych zdjęć odsyłam na Poltera, gdzie wkrótce powinna ukazać się moja fotorelacja.
poniedziałek, 20 lutego 2012, iridal
TrackBack
|